Linux Mint 23 i Cinnamon 6.8: Wayland przestaje być eksperymentem, a X11 zostaje
Ostatnie tygodnie na Linuksie stały pod znakiem jednego pytania: co zrobić z sesją X11 po trzydziestu kilku latach jej istnienia. GNOME odpowiedziało, usuwając ją całkowicie wraz z wersją 50. KDE Plasma poszło tą samą drogą w wersji 6.8, zapowiedzianej na 14 października. Tymczasem Linux Mint, jedna z najpopularniejszych dystrybucji wśród osób przesiadających się z Windowsa, właśnie pokazało, że da się to rozwiązać zupełnie inaczej. Cinnamon 6.8, domyślne środowisko pulpitu w nadchodzącym Linux Mint 23, kończy z etykietą "eksperymentalne" przy sesji Wayland, ale wcale nie zabiera przy tym użytkownikom sesji X11. Dla kogoś, kto na co dzień korzysta z żywej tapety pulpitu, to różnica, która ma realne znaczenie.
Koniec etykiety "eksperymentalne" dla Wayland w Cinnamon 6.8
Zespół Linux Mint od miesięcy pracował nad tym, żeby sesja Wayland w Cinnamon przestała być
czymś, co włącza się tylko po to, żeby coś przetestować, a potem szybko wraca do X11. W
aktualizacji z czerwca 2026 roku deweloperzy poinformowali, że sesja Wayland doczekała się
poprawnego rozmieszczania nowych okien, apletów i menu kontekstowych, ochrony przed
kradzieżą fokusa, lepszej obsługi wielu monitorów i ekranów o wysokiej gęstości pikseli, a
także pełniejszej akceleracji sprzętowej. Do tego doszła natywna obsługa aplikacji
uruchamianych z uprawnieniami administratora bezpośrednio w Wayland, wcześniej dość
kłopotliwa, oraz nowe polecenie cinnamon-list-windows, przydatne przy pisaniu
własnych skryptów i apletów.
Suma tych poprawek sprawiła, że w Cinnamon 6.8 twórcy oficjalnie zdjęli z Waylanda łatkę wersji roboczej. To duża zmiana wizerunkowa dla środowiska, które przez lata było kojarzone właśnie z ostrożnym, powolnym podejściem do nowości, w przeciwieństwie do GNOME czy KDE. Cinnamon zawsze stawiał na stabilność i przewidywalność ponad pościg za najnowszym protokołem graficznym, więc to, że Wayland w końcu dogonił tam X11 pod względem dojrzałości, samo w sobie jest wiadomością wartą odnotowania.
X11 zostaje, i to jako domyślna sesja logowania
Tu jednak zaczyna się właściwa różnica względem tego, co dzieje się ostatnio w GNOME i KDE. Mimo pełnego wsparcia dla Waylanda, Linux Mint 23 nie zamierza go ustawiać jako domyślnej sesji. Na ekranie logowania nadal pierwszym wyborem będzie X11, a Wayland pojawi się jako osobna, w pełni obsługiwana opcja obok, nie zamiast. Twórcy dystrybucji tłumaczą to wprost: Wayland ma być dostępny do przetestowania i codziennego użytku dla tych, którzy tego chcą, ale bez wymuszania przesiadki na kogoś, kto woli poczekać, aż protokół osiągnie pełną parytetowość z doświadczeniem znanym z X11.
To podejście wyraźnie kontrastuje z tym, co zrobiły ostatnio inne duże środowiska pulpitu. Pisaliśmy już o tym, jak GNOME 51 w Ubuntu 26.10 kontynuuje porzucenie sesji X11 zapoczątkowane w GNOME 50, oraz jak KDE Plasma 6.8 usuwa własną sesję logowania X11 po niemal trzech dekadach jej istnienia w tym środowisku. W obu tych przypadkach starsze aplikacje wciąż się uruchamiają, tyle że przez warstwę zgodności XWayland, a nie przez natywną sesję X11. Linux Mint idzie inną drogą: zamiast wybierać jedną stronę i zmuszać do niej wszystkich, po prostu dokłada Waylanda jako pełnoprawną alternatywę i zostawia decyzję użytkownikowi.
Co to oznacza dla Gloomii i żywych tapet na Mincie
Dla kogoś, kto korzysta z Gloomii na Linuksie, to najważniejsza część całej historii. Gloomia na Linuksie działa wyłącznie w sesji X11, bez wsparcia dla Waylanda, o czym szerzej piszemy w poradniku instalacji Gloomii na Linuksie. Skoro Linux Mint 23 zachowuje X11 jako domyślną sesję, oznacza to, że osoba instalująca tę dystrybucję od zera i uruchamiająca Gloomię bez zmieniania czegokolwiek na ekranie logowania powinna od razu zobaczyć działającą, animowaną tapetę na pulpicie, bez dodatkowej konfiguracji czy przełączania sesji.
Warto jednak pamiętać, że to zachowanie domyślne, a nie gwarancja na zawsze. Kto świadomie przełączy się na sesję Wayland w Cinnamon, bo na przykład zależy mu na lepszej obsłudze wielu monitorów o różnej gęstości pikseli albo chce przetestować nowy protokół, straci możliwość uruchomienia żywej tapety, dopóki Gloomia nie zyska wsparcia dla Waylanda również na tym środowisku. To nie błąd ani ograniczenie samego Cinnamon, tylko naturalna konsekwencja tego, że aplikacja renderuje tapetę w sposób, który dziś wymaga serwera X. Wybór sesji na ekranie logowania Linux Minta pozostaje więc realnym wyborem, nie tylko kosmetyczną opcją w menu ustawień.
Reszta nowości w Linux Mint 23
Sama zmiana statusu Waylanda to nie jedyna nowość, jaką szykuje Linux Mint 23. Instalator oparty na starszym Ubiquity zostaje zastąpiony nowym, opartym na rozwiązaniu znanym już z LMDE, co ma skrócić i uprościć sam proces instalacji systemu. Menedżer plików Nemo doczekał się poprawek wydajności, szczególnie zauważalnych przy przeglądaniu folderów z dużą liczbą plików. Cinnamon zyskuje też wbudowane narzędzie do zrzutów ekranu z opcją kadrowania i obsługą wielu monitorów naraz, wcześniej wymagające instalacji osobnej aplikacji z zewnątrz. Do tego dochodzi obsługa nowszych standardów sieci bezprzewodowej WPA3 i OWE, ważna dla osób korzystających z nowszych routerów domowych i sieci firmowych.
Poprawiona obsługa wielu monitorów w samej sesji Wayland ma szczególne znaczenie dla osób, które łączą kilka ekranów z różną gęstością pikseli, na przykład jeden monitor 4K i jeden starszy Full HD. Więcej o samym przypisywaniu osobnej animowanej tapety do każdego podłączonego ekranu piszemy w osobnym poradniku o tapetach live na wielu monitorach, gdzie opisujemy, jak Gloomia pozwala ustawić inną scenę, prędkość i kolorystykę na każdym z podłączonych ekranów niezależnie od pozostałych.
Jądro Linux 7.0, Ubuntu 26.04 i dłuższy cykl rozwojowy
Pod maską Linux Mint 23 oparty będzie na Ubuntu 26.04 LTS, co oznacza jądro Linux 7.0, Pythona 3.14, kompilator GCC 15, bibliotekę graficzną Mesa 25.3 oraz środowisko OpenJDK 25. To solidny, świeży zestaw komponentów, typowy dla dystrybucji budowanej na bazie długo wspieranego wydania Ubuntu. Ciekawostką jest sam moment premiery: Linux Mint 23 ma trafić do użytkowników dopiero na Boże Narodzenie 2026 roku, czyli około osiem miesięcy po kwietniowym wydaniu bazowego Ubuntu 26.04. To efekt decyzji zespołu o przejściu na dłuższy cykl rozwojowy niż wcześniej, co ma dać deweloperom więcej czasu na dopracowanie takich funkcji jak właśnie Wayland w Cinnamon, zamiast wypuszczania ich w pośpiechu.
Sama nazwa kodowa nowej wersji pozostaje na razie niewiadomą. W trakcie prac rozwojowych projekt posługuje się wewnętrznym określeniem Alfa, wyraźnie oznaczonym jako nazwa robocza. Tradycyjny schemat żeńskich imion na kolejne litery alfabetu wyczerpał się już na wersji 22.3 Zena, więc Linux Mint będzie musiał sięgnąć po nowy pomysł na nazewnictwo, zanim system trafi do finalnej dystrybucji.
Trzy odpowiedzi na to samo pytanie o przyszłość X11
Warto spojrzeć na te trzy decyzje, GNOME, KDE i teraz Linux Minta, jako na trzy różne strategie radzenia sobie z tym samym, nieuniknionym przejściem. GNOME zdecydowało się na cięcie od razu i bez kompromisów, usuwając X11 wraz z wersją 50 i zostawiając starsze aplikacje na łasce warstwy zgodności. KDE poszło niemal identyczną drogą w Plasma 6.8, argumentując to koniecznością utrzymywania coraz mniejszego, coraz trudniejszego do testowania kodu pod dwie zupełnie różne architektury graficzne naraz. Linux Mint, jako dystrybucja z historią stawiania na stabilność ponad tempo, wybrał trzecią drogę: dołożyć nowy protokół, nie zabierając niczego, co już działa.
Żadne z tych podejść nie jest z góry złe. Usunięcie X11 upraszcza pracę deweloperom danego środowiska i przyspiesza rozwój nowych funkcji, bo nie trzeba już utrzymywać dwóch równoległych ścieżek kodu. Zachowanie X11 daje z kolei użytkownikom i twórcom mniejszych narzędzi, w tym aplikacji do personalizacji pulpitu, więcej czasu na spokojne dostosowanie się do zmiany, zamiast stawiania ich przed faktem dokonanym z dnia na dzień. Dla kogoś, kto korzysta z Linuksa głównie po to, żeby mieć stabilny, przewidywalny system, a nie po to, żeby gonić za najnowszym protokołem graficznym, wybór Linux Minta może okazać się tym bardziej komfortowym rozwiązaniem na najbliższe miesiące, a nawet lata.
Jak sprawdzić i przygotować się już teraz
Obecni użytkownicy Linux Minta, którzy chcą już dziś sprawdzić, z jakiej sesji korzystają,
mogą wpisać w terminalu polecenie echo $XDG_SESSION_TYPE, które zwróci
x11 albo wayland. Ci, którzy planują aktualizację do wersji 23 po
jej wydaniu, nie muszą robić nic specjalnego, żeby zachować dotychczasowe działanie żywej
tapety: wystarczy nie zmieniać domyślnej opcji sesji na ekranie logowania. Osoby ciekawe
nowego protokołu mogą bez ryzyka przetestować sesję Wayland od czasu do czasu, a potem
swobodnie wrócić do X11, dopóki obie opcje pozostają pełnoprawnymi wyborami w systemie, a nie
jedna z nich znika, jak stało się to już w GNOME i wkrótce stanie się w KDE Plasma.
Dla osób, które rozważają migrację z Windowsa albo z innej dystrybucji właśnie ze względu na prostotę i przewidywalność, ten moment wydaje się dobrą okazją. Linux Mint 23 oferuje najnowszy protokół graficzny bez utraty tego, co przez lata przyciągało do tej dystrybucji: poczucia, że nic nie znika bez ostrzeżenia i bez wyboru.
Krótkie podsumowanie
Cinnamon 6.8 w nadchodzącym Linux Mint 23, zaplanowanym na grudzień 2026 roku, przestaje traktować sesję Wayland jako eksperyment i w pełni ją wspiera, z lepszym rozmieszczaniem okien, ochroną fokusa i obsługą wielu monitorów. W przeciwieństwie do GNOME i KDE Plasma, Linux Mint nie usuwa przy tym sesji X11, która zostaje domyślnym wyborem logowania. Dla użytkowników Gloomii to dobra wiadomość: żywa tapeta działa na X11, a domyślna konfiguracja Linux Minta 23 zapewnia, że nic nie trzeba zmieniać, żeby dalej z niej korzystać. Pełny katalog żywych tapet, w tym Terminal i Digital Rain pokazane w tym artykule, można przejrzeć w bibliotece wallpaperów.
Najczęściej zadawane pytania
Kiedy dokładnie ukaże się Linux Mint 23?
Zespół Linux Mint zapowiedział premierę na okres świąteczny, czyli grudzień 2026 roku. To około osiem miesięcy po wydaniu bazowego Ubuntu 26.04 LTS w kwietniu, bo od tej wersji projekt przeszedł na dłuższy cykl rozwojowy niż wcześniej.
Czy Cinnamon 6.8 usuwa sesję X11 tak jak zrobiły to ostatnio GNOME i KDE Plasma?
Nie, to jest właśnie największa różnica. Cinnamon 6.8 przestaje traktować sesję Wayland jako eksperymentalną i w pełni ją wspiera, ale sesja X11 zostaje przy tym domyślnym wyborem logowania w Linux Mint 23. Użytkownik sam decyduje na ekranie logowania, z której sesji chce skorzystać.
Czy Gloomia będzie działać na Linux Mint 23 zaraz po instalacji?
Tak, ponieważ domyślną sesją pozostaje X11, a to na niej opiera się działanie Gloomii na Linuksie. Jeśli ktoś świadomie przełączy się na sesję Wayland w Cinnamon, żywa tapeta się nie uruchomi, dokładnie tak samo jak dziś dzieje się to na innych środowiskach pulpitu uruchomionych w tym trybie.
Jak sprawdzić, z jakiej sesji korzystam w Cinnamon?
Najprościej wpisując w terminalu polecenie echo $XDG_SESSION_TYPE, które zwróci x11 albo wayland. W Linux Mint 23 wybór sesji pojawi się też bezpośrednio na ekranie logowania, w postaci osobnej opcji obok nazwy użytkownika, tak jak już dziś działa to w wielu innych dystrybucjach.
Na czym technicznie będzie oparty Linux Mint 23?
Na bazowym systemie Ubuntu 26.04 LTS, z jądrem Linux 7.0, kompilatorem GCC 15, biblioteką graficzną Mesa 25.3 i środowiskiem OpenJDK 25. Domyślnym środowiskiem pulpitu pozostanie Cinnamon, tym razem w wersji 6.8.
Jaka będzie nazwa kodowa Linux Mint 23?
Na razie nieznana. W trakcie prac rozwojowych projekt używa wewnętrznie określenia Alfa, ale to wyraźnie nazwa robocza, nie finalny kryptonim. Linux Mint wyczerpał już swój alfabetyczny cykl żeńskich imion na wersji 22.3 Zena, więc dla wersji 23 potrzebny będzie nowy schemat nazewnictwa.